W dniu 13 października 2016 roku Pan powołał do siebie z naszej wspólnoty śp. Brata Jana, serdecznego i bliskiego sercu każdego z nas.

Brat Jan, Eugeniusz Witowski, miał 89 lat. Urodził się i mieszkał większą część życia w Warszawie. W czasie wojny był członkiem ruchu oporu w oddziałach Związku Walki Zbrojnej, a następnie Armii Krajowej, gdzie pełnił rolę łącznika, przenosząc ważne dokumenty, co było bardzo niebezpieczne.

Do warszawskiej wspólnoty Świeckiego Zakonu Karmelitów Bosych został przyjęty w 1988 roku i przyjął imię zakonne Jan od Matki Bożej i św. Teresy od Jezusa. Pierwsze przyrzeczenia złożył w 1989 roku, a definitywne w roku 1994. Był bardzo serdecznym, łagodnym i spokojnym człowiekiem. Odznaczał się dużą pokorą serca i duchem służby. Z zawodu był mechanikiem, stąd we wspólnocie i w klasztorze ojców chętnie pomagał i dokonywał drobnych napraw.

Troszczył się bardzo o swoją rodzinę, także o duchowe potrzeby swoich bliskich. Odnosił się z wielkim szacunkiem i miłością do swojej żony, którą uważał za najpiękniejszą kobietę na świecie (tak zawsze o niej mówił). Ze spotkań wspólnotowych często zabierał dla niej jakiś drobny prezencik, jako wyraz pamięci o niej. Był bardzo gorliwy w modlitwie. Dużo czytał i często przynosił innym swoje książki lub czasopisma do czytania.

W ostatnich miesiącach nie brał udziału w spotkaniach wspólnoty z powodu coraz słabszego zdrowia. Utrzymywaliśmy z nim częsty kontakt. Interesował się nadal sprawami wspólnoty, także chorych. Wszystkich otaczał swoją modlitwą. Brat Jan promieniował prawdziwie braterską i ojcowską miłością, dlatego będzie nam go bardzo brakowało. Jednocześnie dziękujemy Panu Bogu za dar Jego Osoby i za wszystko co wniósł swoją osobowością w naszą wspólnotę.

W pogrzebie uczestniczyło bardzo wiele osób ze wspólnoty. W pięknych słowach ojciec Marian Stankiewicz OCD, asystent wspólnoty, nakreślił duchową sylwetkę śp. Brata Jana, ukazując go jako człowieka głębokiej wiary, nadziei i miłości, dobrego męża i ojca oraz serdecznego brata we wspólnocie. Wierzymy, że brat Jan będzie się nadal troszczył o nas z nieba. Niech Pan Bóg wynagrodzi mu dobro, które czynił dla nas.

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie….