Jak co roku, noc z 15 na 16 lipca warszawska wspólnota Świeckiego Zakonu Karmelitów Bosych spędziła w kaplicy Ojców na Racławickiej, choć część z nas rozpoczęła czuwanie na Solcu, a na Racławicką dotarła dopiero później. W tym roku wszystko rozpoczęło się wcześniej, tuż po śpiewanych Nieszporach, i trwało krócej, bo nasze obchody zakończyły się Mszą o północy. Jednak nie wyprzedzajmy faktów.
Na początku czuwania wybrzmiała pieśń do Ducha Świętego, zagrana mniej wprawną niż zwykle ręką, bo nasza doświadczona organistka, Jola, wspierała w tym czasie śpiew na Solcu. Na szczęście pełne wiary i entuzjazmu głosy zgromadzonych zagłuszyły wszelkie mankamenty – nasza modlitwa wzniosła się prosto do nieba.
Ojciec Jacek Olszewski OCD, nasz Asystent, wygłosił wprowadzenie, po którym mieliśmy czas na adorację Najświętszego Sakramentu. Mimo skróconego czasu obchodów, tego wieczora nie zabrakło żadnego ze stałych elementów – był różaniec z rozważaniami (tajemnice chwalebne i światła), pieśni, teksty związane ze świętym Janem od Krzyża oraz czas na indywidualną modlitwę i adorację Najświętszego Sakramentu. W trakcie czuwania dołączyły do nas osoby, które prowadziły wieczór na Solcu, w tym oczywiście Jola, która przejęła prowadzenie śpiewów.
Przygotowane przez Grażynkę teksty przeprowadziły nas stopniowo od oczyszczenia, które, choć bardzo trudne, pozwala na spotkanie Boga „takiego, jakim się objawił: bliskiego, nieogarnionego, oślepiającego swoim światłem duchowy wzrok człowieka”, aż do zaręczyn duchowych, opisanych przez św. Jana od Krzyża w „Pieśni duchowej”. Wraz z upływem wieczoru i nasze serca stopniowo uwalniały się od rozproszeń, zbliżając się do obecnego wśród nas w Najświętszym Sakramencie Pana.
O godzinie 23:00 odmówiliśmy Godzinę Czytań z Uroczystości Matki Bożej z Góry Karmel, po której nastąpiło schowanie Najświętszego Sakramentu i chwila na spokojne przygotowanie się do Mszy Świętej.
O północy rozpoczęła się Eucharystia, podczas której wybrzmiała przeznaczona na Uroczystość sekwencja Flos Carmeli, a także – jako śpiew na Uwielbienie – Pieśń Duchowa. Ojciec Jacek w przepięknej homilii opowiadał o ostatnim momencie wiary Maryi, który miał miejsce pod krzyżem. Tam Matka Boża miała pełne prawo czuć się oszukana, Anioł przy Zwiastowaniu obiecywał Jej przecież zupełnie co innego – a przyszedł krzyż. A jednak wierzyła, wbrew własnym oczom i rozumowi. I my, noszący Jej szkaplerz, też mamy tak wierzyć, nawet jeśli w naszym życiu wydaje się, że wszystko idzie nie tak, jak nam Bóg obiecał. I na nas przyjdzie ten ostatni moment wiary – kiedy zgodnie z obietnicami szkaplerznymi będziemy czekać w czyśćcu na Jej przyjście po nas w pierwszą sobotę po śmierci. A przyjdzie na pewno!
Czuwanie zakończyliśmy zmęczeni, choć z pewnym niedosytem. Ale ponieważ już wkrótce do Warszawy miały przybyć Relikwie św. Tereski i Jej Rodziców, wiedzieliśmy, że ten szczególny czas karmienia się Słowem Bożym i wszelkimi łaskami jeszcze się nie skończył.




