Już od tygodni z niecierpliwością wyczekiwaliśmy na moment, kiedy peregrynujące po Polsce relikwie świętej Tereski i jej Rodziców odwiedzą wreszcie Warszawę. Część z nas spotkała się z nimi już wcześniej, podczas pobytu w Zamartem, jednak i tak marzyliśmy, by przyjąć cudownych gości u siebie. I ten dzień wreszcie nadszedł.

W sobotnie popołudnie 18 lipca już przed godziną 17:00, na którą wyznaczone było wprowadzenie relikwii do karmelitańskiej parafii św. Trójcy na Solcu, członkowie warszawskiej wspólnoty Świeckiego Zakonu Karmelitów Bosych krzątali się po kościele, pomagając w ostatnich przygotowaniach. Nie obyło się bez trudności – ze względu na remont miejsca było mniej niż zwykle, ławki były złączone ze sobą, a żeby dostać się na chór, trzeba było przeciskać się między rurkami rusztowań.

W końcu jednak wszystko było gotowe i o 17:00 zabrzmiały pierwsze zwrotki hymnu peregrynacji – „Ufność prowadzi do miłości” – towarzyszące wnoszeniu relikwii do kościoła. Umieszczone zostały w centralnym miejscu, tuż przed ołtarzem, tak, by były widoczne dla wszystkich. Ojciec Szczepan Maciaszek OCD wygłosił piękne powitanie, opowiadając o tym, jakie relikwie znajdują się w obu relikwiarzach i informując o możliwości wrzucenia do koszyczka swoich próśb i podziękowań, które zostaną zawiezione do Alençon.

Po zakończeniu powitania ojciec Wojciech Ciak OCD wygłosił krótkie wprowadzenie do spotkania na moście – swoistej inscenizacji, mającej przypomnieć małżonkom i narzeczonym ich pierwsze spotkanie. Przygotowaniu par towarzyszyło również odczytanie kilku listów św. Zelii i św. Ludwika Martin przez małżeństwo aktorów – Natalię i Piotra Czekalskich, po którym nastąpiła procesja małżonków i narzeczonych na zbudowany na zewnątrz kościoła mostek, na którym się spotykali, po czym wracali wspólnie przed ołtarz, by uklęknąć przed relikwiami. Procesji towarzyszyła pieśń do Ducha Świętego, a powrotowi par – Marsz weselny.

O godzinie 18:00 rozpoczęła się Msza Święta, podczas której małżonkowie odnowili swoje przyrzeczenia małżeńskie, nastąpiła też modlitwa za narzeczonych. Po zakończeniu Eucharystii można było indywidualnie uczcić relikwie. O 20:00 rozpoczęto czuwanie modlitewne, nawiązujące do rzucania płatków róż, o 21:30 nastąpił różaniec ze świętą Tereską, a o godzinie 23:00 – kolejne czuwanie w intencji podjęcia życia jako powołania do świętości. Pomiędzy tymi wydarzeniami był czas na osobistą modlitwę przy relikwiach.

Kolejnego dnia, w niedzielę, od godziny 5:30 można było jeszcze indywidualnie uczcić relikwie, które po Mszy Świętej o godzinie 6:30 powędrowały dalej, do kościoła Świętego Krzyża, a potem jeszcze tego samego dnia do Kościoła Wizytek, by wreszcie o godzinie 18:30 dotrzeć do Karmelitanek Bosych na Wolskiej, gdzie również byliśmy zaproszeni do udziału zarówno we wnoszeniu relikwii, jak i w późniejszych uroczystościach i oczywiście w samej liturgii.

Tym razem wprowadzeniu relikwii towarzyszył silny deszcz, dlatego odbyło się ono bardzo szybko, jednak mimo to obecnych było bardzo wielu ludzi, jak zresztą we wszystkich miejscach nawiedzonych przez relikwie. Mszę Świętą odprawił ksiądz biskup Michał Janocha. Po Eucharystii do relikwii ustawiła się długa kolejka.

Siostry zadbały o wszystko – odmówiono różaniec, który prowadziła nasza wspólnota, a jedna z naszych Radnych wygłosiła świadectwo o przynależności do Świeckiego Zakonu Karmelitów Bosych. Nie zabrakło też czasu na osobistą modlitwę, a wszystkim uroczystościom towarzyszył przepiękny śpiew poezji św. Teresy, wykonywany przez siostry.

Karmelitanki zatroszczyły się nie tylko o potrzeby duchowe wiernych nawiedzających relikwie – pod namiotami był przygotowany poczęstunek, można też było kupić książki i różne drobiazgi, takie jak np. misie z godłem Karmelu na brzuszku. Osobny poczęstunek oraz upominki siostry przygotowały dla osób pomagających w organizacji, w tym również dla nas – członków Świeckiego Zakonu. Deszcz sporo utrudnił, ponieważ kaplica sióstr jest niewielka i wiele rzeczy było na zewnątrz, jednak nie przeszkodził w obchodach.

Po nocy spędzonej u sióstr, relikwie powędrowały do swojego ostatniego warszawskiego przystanku, kaplicy ojców Karmelitów na Racławickiej. Tam już od godziny 8:45 trwało oczekiwanie na ich przyjazd, urozmaicone tekstami św. Teresy. Po wprowadzeniu do kaplicy nastąpiła Msza Święta, a po niej litania do św. Teresy. Wierni mogli cieszyć się obecnością relikwii przez cały dzień, podczas każdej Mszy Świętej były też święcone płatki róż. O godzinie 11:30 odmówiono różaniec w intencji powołań, po którym odprawiono kolejną Eucharystię. O 15:00 miała miejsce Koronka do Miłosierdzia Bożego, po której odczytany został akt ofiarowania się Miłości Miłosiernej. O 17:30 nastąpiły Nieszpory o św. Teresie od Dzieciątka Jezus, a po nich, o 18:00 uroczysta Msza Święta, zakończona śpiewaną litanią.

Niedługo później rozpoczął się program słowno-muzyczny. Krótkie wprowadzenie wygłosił ojciec Leszek Jasiński OCD, a po nim wybrzmiała pieśń „Przyjdź, Duchu Święty, Ogniu Miłości”, po której nastąpiło odczytanie fragmentu wspomnień św. Teresy. W przygaszonym świetle kolejne pieśni przeplatały się z tekstami świętej, tworząc niepowtarzalny nastrój modlitwy. Obecni w kaplicy ludzie czynnie uczestniczyli w śpiewach.

O godzinie 21:00 rozpoczęła się ostatnia w tym dniu Eucharystia, połączona z odnowieniem przyrzeczeń małżeńskich i zakończona litanią do św. Ludwika i Zelii Martin. Odprawiał ją nasz Asystent, o. Jacek Olszewski OCD. Czuwać przy relikwiach można było aż do rana, do godziny 6:00, kiedy to odmówiona została Jutrznia o św. Zelii i Ludwiku Martin, a po niej nastąpiła Msze Święta. O godzinie 8:00, po kolejnej Eucharystii relikwie podążyły dalej, już poza Warszawę, do Podkowy Leśnej. Wizyta św. Tereski i jej Rodziców była dla nas niezwykłym przeżyciem. Był to czas intensywnej modlitwy i wielkich łask. Wielu z nas uczestniczyło w obchodach we wszystkich miejscach, które relikwie odwiedziły. I chociaż żal nam trochę, że te dni już minęły, to pociechą dla nas jest fakt, że św. Tereska pozostała z nami – nie tylko w relikwiach posiadanych przez naszą wspólnotę, ale również w naszych sercach.