Jak co roku, Warszawska Wspólnota Świeckiego Zakonu Karmelitów Bosych pod koniec sierpnia spotkała się na rekolekcjach w Laskach. Tym razem było nas wyjątkowo dużo, bo prawie czterdzieści osób, dlatego nie wszyscy mogli mieć osobne pokoje, nie przeszkodziło nam to jednak w przeżywaniu tego szczególnego czasu łaski.
Rekolekcje, podobnie jak w zeszłym roku, prowadził dla nas Ojciec Ernest Zielonka OCD. Pochylaliśmy się nad nocą ciemną u św. Jana od Krzyża – temat wydawałoby się bardzo ciężki, jednak konferencje, wygłaszane w prosty sposób i okraszone licznymi anegdotkami, były przystępne dla każdego. Ojciec Ernest tłumaczył nam, że celem nocy ciemnej jest tak uformować ucznia, by przygotował w sobie szeroką przestrzeń dla Boga. Przestrzeń jedyną – bo nie ma osobnej przestrzeni dla Boga, a osobnej na inne sprawy. Wszystko, co robimy, powinno prowadzić nas do tego, żeby zrobić Mu miejsce. Człowiek jest jedynym stworzeniem, które Bóg stworzył dla siebie – dlatego chce, by nasze wnętrze było tylko do Niego zwrócone. Nasze myślenie musi się zsynchronizować z myśleniem Boga – taki jest cel modlitwy.
W dalszych konferencjach mówiliśmy również o dwóch spośród wad głównych: pysze i gniewie. Dowiedzieliśmy się, że często wybieranie ostatniego miejsca jest tak naprawdę wybieraniem pierwszego, a bardziej niż zewnętrzne zachowania liczy się nasza wewnętrzna motywacja.
Oprócz konferencji podczas rekolekcji był czas na rozmyślanie, adorację Najświętszego Sakramentu, spacery, Liturgię Godzin i oczywiście Msze Święte, podczas których donośnie brzmiał wspólny śpiew, a także – wyjątkowo w tym roku – dźwięk organów. Piękne homilie Ojca Ernesta dopełniały treści konferencji. W sobotę wybrzmiało Salve Regina, odbyła się też wycieczka do muzeum i Zakątka Matki Czackiej, gdzie mogliśmy zapoznać się z jej życiem i działalnością, a także kupić pamiątki.
Czas wspólnej modlitwy i rozmyślania minął bardzo szybko. W niedzielne przedpołudnie, kiedy rozwiązano milczenie, rozbrzmiał gwar rozmów, pełnych braterskiej i siostrzanej miłości. Rozstaliśmy się nie bez żalu, ale ze świadomością, że już w najbliższą sobotę zobaczymy się znowu na naszym zwykłym spotkaniu, rozpoczynając kolejny rok formacji i wspólnej drogi. Drogi na Górę Karmel – bo, jak przypomniał nam Ojciec Ernest, nie jesteśmy „jakąś tam wspólnotą” – jesteśmy Karmelitami Bosymi. „Na zawsze, na zawsze, na zawsze” – jak mówiła św. Teresa od Jezusa, rozmyślając o wieczności.










