Wczoraj, 7 lipca, we wspomnienie Najświętszej Maryi Panny, Matki łaski Bożej, odprowadziliśmy w ostatnią drogę naszą zmarłą niedawno Iwonkę. Pożegnanie rozpoczęło się od tajemnic bolesnych różańca świętego, odmówionych w jej intencji. Po tej modlitwie nastąpiła Msza Święta, którą celebrował miejscowy proboszcz, a koncelebrował ojciec Wojciech Ciak OCD, który podczas homilii wspominał naszą zmarłą, jej oddanie rodzinie i piękno jej duszy. W trakcie Mszy do koncelebry dołączył jeszcze jeden kapłan. W Eucharystii i późniejszych obrzędach uczestniczyło bardzo wiele osób, z samej naszej wspólnoty było ich około trzydziestu, a oprócz tego rodzina, sąsiedzi i przyjaciele zmarłej.

Po zakończeniu obrzędów w kościele żałobnicy udali się w dość długą drogę samochodami na cmentarz w Marysinie. Nie była to łatwa podróż z powodu korków, ale kapłani zaczekali, aż zbiorą się wszyscy. Konduktowi pogrzebowemu towarzyszył śpiew psalmu, intonowanego przez organistkę z naszej wspólnoty, Jolę. Z powodu wiatru podczas modlitw przy grobie do dołu spadła donica z kwiatem – uśmiechaliśmy się później, że Iwonka chciała mieć kwiaty bliżej siebie. Podczas grzebania ciała, zamiast Witaj, Królowo, wybrzmiało Salve Regina – łacińska wersja tej pięknej pieśni, śpiewana przez nas na pierwszosobotnich spotkaniach, a na koniec, na prośbę ojca Wojciecha, jeszcze Flos Carmeli.

Po złożeniu kondolencji Andrzejowi, mężowi zmarłej, część żałobników udała się na obiad, zamówiony przez niego w pobliskiej restauracji, a pozostali rozjechali się do domów, jedni i drudzy wiedząc, że nigdy nie zapomną Iwonki, która swoim ciepłem i troską otaczała wszystkich, z którymi się zetknęła. Na szczęście jednak wiemy na pewno, że spotkamy się z nią ponownie w niebie.