15 lipca, w wigilię uroczystości Matki Bożej Szkaplerznej, warszawska wspólnota OCDS jak co roku spotkała się na całonocnym czuwaniu w kaplicy oo. Karmelitów na Racławickiej. Rozpoczęło się ono o godz. 21 wystawieniem Najświętszego Sakramentu. Po krótkiej adoracji głos zabrał o. Marian Stankiewicz OCD, który przypomniał zebranym postać Szymona Stocka i historię szkaplerza. Mówiąc o istocie nabożeństwa szkaplerznego, przywołał także imiona królów i świętych, którzy odziani byli szatą Maryi, a wśród nich wielkiego jej czciciela – św. Jana Pawła II.

Tegorocznemu czuwaniu, jak zwykle wypełnionemu modlitwą różańcową i śpiewem, z racji obchodów jubileuszu 500-lecia urodzin św. Teresy z Avila towarzyszyły fragmenty dzieł i rozważania tej wielkiej reformatorki Karmelu. W ciszy, skupieniu i modlitewnej zadumie upłynął czas niemal do północy, kiedy to nastąpiło schowanie Najświętszego Sakramentu. Czekając na rozpoczęcie Mszy świętej, można było zaczerpnąć rześkiego nocnego powietrza, chwilę pospacerować, podzielić się refleksjami z innymi uczestnikami czuwania. Ten moment odpoczynku w serdecznej, niemal rodzinnej atmosferze pozwolił nabrać sił na dalsze godziny wspólnej modlitwy.

Mszę świętą, odprawianą przez o. Mariana, koncelebrował prowincjał o. Jan Piotr Malicki OCD. Po niej kilka osób uroczyście przyjęło szkaplerz, a wszyscy obecni zostali zaproszeni na agapę, którą jak zwykle w salce za zakrystią przygotowała diakonia gospodarcza wspólnoty świeckiego zakonu. I tym razem nie zabrakło ciast, ciasteczek i innych słodkości, które w połączeniu z kawą i herbatą skutecznie pomogły zwalczyć senność i dały wszystkim zastrzyk energii na trzy najtrudniejsze, poranne godziny.

Po godzinnej przerwie ponownie nastąpiło wystawienie Najświętszego Sakramentu. Kwadrans adoracji w ciszy poprzedził dalszy ciąg modlitwy różańcowej. Odmawianie tajemnic światła i tajemnic chwalebnych, przeplatane pieśniami i czytaniem tekstów św. Teresy, trwało do świtu. Na zakończenie obecni pod przewodnictwem o. Mariana odmówili litanię, akt oddania się Matce Bożej Szkaplerznej i jutrznię.

Gdyby chcieć opowiedzieć o naszej nocy czuwania komuś, kto w niej nie uczestniczył, najlepiej byłoby chyba porównać ją do bardzo długiego wieczoru uwielbienia. W atmosferze skupienia, kiedy można było odnieść wrażenie, że stanowimy jakąś odrębną i ukrytą w tej nocy całość (podczas Mszy świętej zerwała się gwałtowna ulewa, „odcinając” naszą kaplicę od świata), pełna łagodności obecność Pana Jezusa i Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel podtrzymywała wszystkich, mimo zmęczenia. W bliskości z Nimi Karmel po raz kolejny odsłonił swoją najgłębszą istotę: trwanie na modlitwie.